PIERWSZY FILAR - ZREFORMOWANY ZUS

Infolinia: 0 602 753 191

PIERWSZY FILAR - ZREFORMOWANY ZUS

Pierwszym filarem zreformowanego systemu emerytalnego jest "nowy ZUS".
Zgodnie z zapisami reformy osoby urodzone przed 1949 rokiem nie mogły wstąpić do OFE i skorzystać z niej. Ich emerytury zostaną wyliczone "po staremu", według systemu repartycyjnego.
Osoby urodzone w latach 1949-1968 mogły same zdecydować, czy chcą pozostać w starym systemie, czy też wstąpić do OFE. Miały na to 10 miesięcy - od marca do grudnia 1999 r.

Średniolatkowie gremialnie wstępowali do otwartych funduszy emerytalnych, uznano to za kategoryczne votum nieufności wobec ZUS-u takiego, jaki znaliśmy przez dziesięciolecia. Początkowo rząd szacował, że do funduszy wstąpi ok. 2-3 mln osób z tego zakresu wiekowego. Wstąpiło trzykrotnie więcej, co doprowadziło m.in. do naruszenia stabilności finansowej Funduszu Ubezpieczeń Społecznych - ZUS musiał ratować się komercyjnymi kredytami, zaś budżet państwa interwencyjnie kierował kolejne setki milionów zł dotacji. Na dokładkę działania ówczesnego prezesa ZUS Stanisława Alota doprowadziły do spadku ściągalności składek do poziomu najniższego w jego historii. Zapłacił za to stanowiskiem.

Ostatnią grupą Polaków byli wszyscy urodzeni w 1969 r. i później. Im nie dano żadnego wyboru. Musieli wybrać nowy system i zostać członkami OFE. Jeżeli tego nie zrobili, byli przydzielani funduszom poprzez losowanie.

Podstawową różnicą pomiędzy "starym" a zreformowanym ZUS-em miały być indywidualne konta emerytalne. W poprzednim systemie składki trafiały do wspólnej kasy, z której wypłacano wszystkie świadczenia: emerytury, renty wszystkich typów, zasiłki i Bóg wie co jeszcze. System ten, zwany repartycyjnym, zakładał "solidarność międzypokoleniową". Oznaczało to, że ówcześni pracownicy płacili na świadczenia z nadzieją, że ich potomkowie będą robić to samo.

Jeszcze w latach 70. ubiegłego wieku składka na ZUS wynosiła ok. 20% płac. Pod koniec stulecia zbliżyła się do 50%. Gdyby nie wprowadzono reformy, cały system ubezpieczeń społecznych zawaliłby się w ciągu - według różnych szacunków - 10-20 lat. Wprowadzenie reformy stało się potrzebą palącą. Cóż, co nagle, to po diable, o czym przekonujemy się do dziś.

Zreformowany ZUS miał prowadzić indywidualne konta emerytalne. Oznacza to, że płacone za nas składki mają być zapisywane pod naszym nazwiskiem. Są to pieniądze wirtualne - w rzeczywistości ich nie ma - ale przynajmniej mniej więcej będziemy wiedzieć ile pieniędzy z tytułu ubezpieczenia emerytalnego trafiło do ZUS. Gdy przejdziemy na emeryturę (mężczyźni w wieku 65 lat, kobiety w wieku 60 lat), na podstawie kwoty zapisanej na naszym koncie indywidualnym zostanie wyliczona wysokość emerytur

 

Jakie są to kwoty?
Do zreformowanego ZUS-u trafia zawsze 11,22% naszej pensji. Jeżeli zarabiamy minimum (824 zł) co miesiąc na konto indywidualne trafia 92,45 zł. Przy zarobkach na poziomie średniej krajowej (ok. 2.300 zł) jest to kwota ok. 258 zł (po zaokrągleniach). Jeżeli mamy do czynienia z osobą, która nie wstąpiła do OFE i urodziła się w latach 1949-1968, na indywidualne konto emerytalne w ZUS trafia dodatkowo ta część składki, która miała wędrować do otwartego funduszu emerytalnego - jest to 7,3% płacy. Przy pensji minimalnej kwota ta wynosi 60,15 zł, przy średniej krajowej ok. 167 zł.
Pozostały 1 % naszej pensji brutto wpływa do funduszu gwarancyjnego, który ma za zadanie chronić pieniądze drugofilarowców w przypadku "głębokiego" bankructwa (czyli w chwili, gdy trzeba będzie skorzystać z ostatecznej ochrony - gwarancji państwowej).

Razem na ubezpieczenie emerytalne pracodawca wydaje kwotę równą 19,52% naszej pensji brutto. Pozostała część składki ZUS-owskiej to ubezpieczenie rentowe, chorobowe, wypadkowe, zdrowotne oraz składka na Fundusz Pracy i Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych.

Ustawa nałożyła ograniczenie wysokości składek emerytalnych wchodzących do systemu. W pierwszym roku wynosiła ona 12.285,89 zł, co stanowiło równowartość składki od zarobionych w danym roku 62.940 zł (odpowiadało to miesięcznej pensji w wysokości prawie 5.109 zł). Jeżeli zatem zarobiliśmy w ciągu roku więcej (oczywiście z tytułu umowy o pracę), wówczas ZUS przestanie pobierać składkę emerytalną. A właściwie powinien przestawać, bo system informatyczny do dziś nie umie zidentyfikować takich osób. Musimy zatem pilnować tego sami. Składka od opisanego wyżej "ponadnormatywu" trafi do naszej kieszeni. Warto jednak nie przejadać jej, lecz zainwestować samodzielnie na przyszłość.

Poza bieżącymi składkami wpływającymi na nasze konto indywidualne Zakład Ubezpieczeń Społecznych obliczy również tzw. kapitał początkowy (ma na to czas - po kilku nowelizacjach ustawy - do 2004 roku, ale śmiemy wątpić, czy ten termin zostanie dotrzymany), który zostanie dopisany do konta w ZUS. Kapitał początkowy będzie obliczany tylko dla tych osób, które pracowały przed wejściem w życie reformy emerytalnej. Jeżeli zaczęliśmy pracę w drugiej połowie 1999 roku lub później - kapitału początkowego nie mamy (bo nie mieliśmy kiedy go "zarobić").

Pieniądze znajdujące się na naszych kontach indywidualnych będą waloryzowane. W tym celu wprowadzono nowy przelicznik: ogólny wskaźnik wzrostu płac w gospodarce. Waloryzacja wyniesie 3/4 (75%) tego wskaźnika. Po co to zrobiono? Oto jest pytanie. W zasadzie byłby on zbędny (można by przecież związać waloryzację np. z wysokością średniej płacy - taki wskaźnik istnieje i jest wykorzystywany do najróżniejszych obliczeń w ZUS - zależą od niego graniczne kwoty dodatkowych zarobków emerytów i rencistów do których świadczenia z ZUS nie są zmniejszane itp.). Ale jeżeli nie wiadomo o co chodzi, na pewno chodzi o pieniądze. Tak jest i w tym przypadku: waloryzacja kont indywidualnych w ZUS będzie dzieki takiemu manewrowi mniejsza.

Waloryzacja w ZUS na tle inflacji
Oto waloryzacja środków w pierwszym filarze w poszczególnych latach:

  • W 1999 r. waloryzacja 0% przy inflacji 6,7%

  • W 2000 r. waloryzacja 11,1% przy inflacji 7,1%

  • W 2001 r. waloryzacja 8% przy inflacji 4,2%

  • W 2002 r. waloryzacja 7% przy inflacji 1,4%

  • W 2003 r. waloryzacja 0,5% przy inflacji 0,8%

  • W 2004 r. waloryzacja 4% przy inflacji nieznanej w chwili tworzenia tego zestawienia

 

Jak można obliczyć swoją emeryturę?
Jej wysokość jest uzależniona od:

a) kwoty zebranej na indywidualnym koncie w ZUS
b) średniej spodziewanej długości życia na emeryturze

Wyjaśnienie najprościej jest przedstawić na przykładzie. Załóżmy, że na indywidualnym koncie emerytalnym znajdzie się 200.000 zł. Obecnie średnia długość życia na emeryturze wynosi 220 miesięcy (w rzeczywistości dla kobiet jest to 250 miesięcy, zaś dla mężczyzn 190 - jest to różnica znacząca, ale o tym za chwilę).

Sumę zebraną na koncie emerytalnym dzielimy przez średnią długość życia. Stąd wychodzi nam, że emerytura wyniesie 909 zł miesięcznie. Waloryzacja tej sumy będzie nadal utrzymywana, ale dla uproszczenia uznajmy, że inflacji nie ma i waloryzacji również nie. Zwracamy uwagę, że jest to wyliczenie brutto - do naszych kieszeni trafią wypłaty pomniejszone o podatek od dochodów osobistych PIT (aktualnie przy takiej emeryturze 19%).

Skoro wiemy, że mężczyzna żyje średnio 190 miesięcy od chwili przejścia na emeryturę w wieku 65 lat, zatem odbierze on w postaci emerytury 172.710 zł. Kobieta zaś: 227.250 zł. I tu dochodzimy do clou programu. Co się dzieje z niewykorzystanymi pieniędzmi? W zreformowanym ZUS-ie (czyli pierwszym filarze) pieniądze te przepadają. ZUS i Skarb Państwa wygrają loterię z nami i kostuchą w rolach głównych. Skrajni liberałowie określają ten przypadek mianem "podatku od śmierci". Jeżeli zaś uda nam sie pożyć dłużej - loterię wygrywamy my.

Jako pierwszy na ten haczyk zwrócił uwagę mediów Andrzej Daniluk z Powszechnego Towarzystwa Emerytalnego DOM w 1999 roku. Bezpośrednim pretekstem była dyskusja analityków finansowych i polityków o dyskryminacji kobiet w nowym systemie emerytalnym.

A co z osobami, które zebrały na swoim koncie bardzo mało? ZUS będzie wypłacał im emeryturę minimalną - na poziomie zbliżonym do dzisiejszych stawek.

Mamy nadzieję, że udało nam się w miarę jasno wytłumaczyć zasady działania I filaru ubezpieczeń społecznych. Emerytura otrzymywana z ZUS będzie jednak tylko częścią naszych łącznych przychodów na jesieni życia. Drugą otrzymamy z II filaru. Oczywiście nie dotyczy to osób, które nie mogły lub z własnej woli nie przystąpiły do OFE.

I FILAR UBEZPIECZEŃ SPOŁECZNYCH

WADY

Składki nadal są wirtualne ZUS ma problemy z założeniem kont indywidualnych, udało mu się tylko zaliczyć składki z jednego roku Nie wiadomo, kiedy poznamy kapitały początkowe Pieniądze w razie śmierci przepadają bezpowrotnie Mężczyźni mają małą szansę odzyskania wszystkich wpłaconych pieniędzy

ZALETY

Wreszcie będziemy wiedzieć, ile zebraliśmy na przyszłą emeryturę Po kilkunastu latach możemy oszacować wysokość emerytury z ZUS Środki są waloryzowane, najprawdopodobniej co najmniej o inflację Pieniądze na koncie indywidualnym są niezależne od koniunktury na rynku finansowym ZUS nie pobiera żadnych opłat od składek wpływających na pierwszofilarowe konta indywidualne

2008-05-30 15:51 Zbigniew Ciszek